Hej Płaczolina!

Płaczolina w Wielkim Świecie

Wpis

niedziela, 16 sierpnia 2015

Masaż

Ponieważ różne moje życiowe perypetie wzniosły poziom mojego stresu na wyżyny, postanowiłam odstresować się masażem.

Znalazłam gabinet o cenach - jak na Warszawę - nawet przystępnych, wybrałam sobie rodzaj masażu i zapisałam się na konkretną godzinę. Wybrałam "lomi - lomi" co dla mnie było na tyle egzotyczne, że kojarzyło mi się z wonnymi olejkami i delikatnym "mizianiem". W sam raz na relaks.

W gabinecie wybrałam poziom siły "średni", zastanawiając się, czy wtedy owe "mizianie" nie będzie zbyt delikatne, ale zawsze można poprosić o mocniej, prawda? Niska, drobniutka Tajka miała być moją masażystką, co tylko upewniło mnie w mojej wizji "miziu - miziu".

 

No więc... nie chciałabym się siłować na ręce z tą panią. Chuck Noris gdy ją widzi, przechodzi na drugą stronę ulicy (na wszelki wypadek) a ciasto drożdżowe samo się wyrabia, ze strachu że pani zacznie wyrabiać je ręcznie. Więcej nie napiszę, bo jeszcze chciałabym tam wrócić (taka ze mnie masochistka :-).

 

Tak więc moi drodzy, strzeżcie się masażystek!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
hej_placzolina
Czas publikacji:
niedziela, 16 sierpnia 2015 19:07

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • aga707memnon napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 21:10:07:

    Dobry masaż rzeczywiście ma niewiele wspólnego z mizianiem. Pomyśl sobie gdybyś wzięła wersję "bardzo mocny" ;)

  • malamoda napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/09 18:47:27:

    Przydałby mi się taki masaż...

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny