Hej Płaczolina!

Płaczolina w Wielkim Świecie

Wpisy

  • piątek, 28 lutego 2014
    • Noc niesie lęk

      Noc niesie lęk. W nocy zawsze jestem słabsza. Wsłuchując się w bezsenną noc próbuję odganiać od siebie wszelkie wielkie i małe porażki, ale one powracają.

      I uświadamiam sobie nieuchronność niektórych rzeczy, i nieubłagalność czasu, który nic nie leczy.

      I uświadamiam sobie zmarnowane szanse. I widzę, że nie wszystko ode mnie zależy.

       

      W nocy jest strach. Noc niesie ze sobą chęć przytulenia. Noc niesie ze sobą emocje. Tym w szczęśliwych, pełnych rodzinach, tym pogodzonym ze sobą, tym co mają wszystko to, czego za pieniądze się nie kupi, tym niesie miłe, zmęczone dniem ukojenie.

      A tym opuszczonym, samym ze swoimi myślami, tym wzgardzonym i tym zbyt dumnym, tym niesie strach. I ból prawie jak fizyczny. I gorzką prawdę.

       

      Dzień jest inny. Dzień przynosi słońce. Dzień każe wstać i się czymś zająć. We dnie jestem silna.

      Nie boję się działać, mogę się uśmiechać. Widzę drobne, miłe sprawy.

       

      A potem znowu przychodzi noc.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Noc niesie lęk”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      piątek, 28 lutego 2014 18:37
    • "Przed Płaczoliną, po Płaczolinie"

      Właśnie skończyłam pisać długiego maila do dawno niewidzianej znajomej, z którą jeszcze utrzymuję kontakt.

      Czytając go przed wysłanie w celu sprawdzenia pisowni uświadomiłam sobie, że często używam określeń "przed dzieckiem", "po dziecku". Jeszcze przed dzieckiem byłam w Monachium, teraz po dziecku trudno mi wrócić do fotografii, itp. Nie było to bynajmniej wartościowanie mojego życia, dzielenie na leszy i gorszy okres. Chodziło mi o ogromną zmianę, jaka następuje w życiu, gdy rodzi się dziecko.

       

      Jeszcze w ciąży a nawet przed ciążą często słyszy się, że dziecko wszystko zmienia. Słyszymy i wydaje nam się, że zdajemy sobie sprawę z tego, że ma nadejść wielka zmiana. Ale tylko nam się wydaje :-)

       

      Całe nasze życie, moje i niby-męża jest podporządkowane Płaczolinie. Nasz rozkład dnia, nasze wieczorne rozrywki, nasze plany na przyszłość. Owszem staramy się też nie zapomnieć o swoich potrzebach, ale żeby realizować swoje potrzeby, trzeba najpierw zadbać o potrzeby dziecka.

      Czasami są to dalekosiężne plany, jak chociażby zawodowe. Czasami takie banalne sprawy jak to, że jeżeli chcemy obydwoje jechać do studia fotografować, bierzemy ze sobą nie tylko Płaczolinę, ale też zabawki i jedzenie dla niej. Jeszcze rok temu nie przejmowalibyśmy się brakiem jedzenia - najwyżej któreś by wyskoczyło po bułki :-)

       

      Ale chociaż mała zawładnęła naszym życiem i je sobie podporządkowała, dała nam ogromnego emocjonalnego kopa. I chociaż nasze życie przeszło rewolucję, nie możemy sobie go wyobrazić bez rewolucjonistki :-)

       

      Dzieci wszystko zmieniają. Na lepsze :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „"Przed Płaczoliną, po Płaczolinie"”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      piątek, 28 lutego 2014 11:05
  • czwartek, 27 lutego 2014
    • Niełatwo jest być innym

      Szłam wczoraj po zabiegu na parking, ruchliwym chodnikiem w centrum miasta, bardzo dobrze oświetlonym.

      Wracałam z twarzą opuchniętą, czerwoną, gdzieniegdzie zakrwawioną.

       

      I nietrudno się domyślić, że ludzie się na mnie gapili. Nawet nie patrzyli, tylko wybałuszali oczy, dziwili się, czasami zatrzymywali wzrok. Robili to bezwiednie, nie zdając sobie z tego sprawy. Jest to po prostu odruchowe, że patrzymy się uważnie na coś odmiennego. Pewnie jest w tym zawarty jakiś atawizm, bo kiedyś inne mogło oznaczać niebezpieczeństwo.

      Po ułamku sekundy, a czasami po kilku sekundach, w zależności od refleksu patrzącego, ludzie odwracali wzrok. Docierało do nich, że mogą sprawić przykrość osobie, w którą się wpatrują.

      Ale to pierwsze spojrzenie było odruchowe, niezależne od nich, nic na to nie mogli poradzić.

       

      Ja wiem, że po kilku dniach opuchlizna zejdzie, wróci normalny kolor i odpadną strupki. Nie muszę żyć ze wiadomością, że takie spojrzenia będą częste. A co ma powiedzieć ktoś, kto jest "inny" na stałe - niepełnosprawny, okaleczony, w jakiś sposób odmienny? On żyje z takimi spojrzeniami na co dzień.

      I trudno mieć tu pretensje do ludzi - większość, jak tylko zorientuje się co robi, przestaje się "gapić" (jednostki gburowate i nie empatyczne, które będą się wpatrywać specjalnie, pomijamy). Ale zawsze jest to odruchowe, uważne spojrzenie. I prawdę powiedziawszy, to gorsze od samego spojrzenia jest odwrócenie wzroku - bo potwierdza, że oto zobaczyłem "innego", na którego przez grzeczność nie będę się patrzył.

       

      Nie jest łatwo być innym.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Niełatwo jest być innym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 lutego 2014 11:48
  • środa, 26 lutego 2014
    • Dlaczego zaszczepię Płaczolinę

      Widziałam w Indiach ludzi niezaszczepionych na polio. Widziałam ich całą masę.

      Widziałam co dzieje się, gdy populacja nie ma zbiorowej odporności.

       

      Zbiorowa odporność powstaje wtedy, gdy szczepi się praktycznie całe społeczeństwo. Wtedy ci, którzy mogliby zachorować, na przykład dlatego, że nie są zaszczepieni, najprawdopodobniej nigdy się z chorobą nie zetkną, bo nie będą mieli się od kogo zarazić.

      Zwolennicy nieszczepienia powoli ową zbiorową odporność niszczą, przyczyniając się do coraz większego ryzyka że choroby, które nie pojawiły się od dawna, powrócą.

      Tak, mam im to za złe. Tak, mam prawo mieć im to za złe bo narażają moje dziecko, chociażby dlatego, że jest zbyt małe na niektóre szczepionki.

       

      Nie chcę, żeby Płaczolinę czekał taki los jak widzianych przeze mnie Hindusów.  Nie chcę, żeby zachorowała dlatego, że uwierzyłam w spiskową teorię dziejów, że uwierzyłam, że szczepionki powodują autyzm (Andrew Wakefield, który promował tę tezę sfałszowanymi badaniami ma zakaz wykonywania zawodu lekarza), że nie chcę dać zarobić koncernom farmaceutycznym.

      Na chemioterapii dla chorych na raka koncerny farmaceutyczne też zarabiają. Ba! Na paracetamolu i ibuprofenie też - zawsze możesz nie brać i znosić ból głowy.

       

      Dwa miesiące po porodzie zachorowałam na ospę. Jedyne miejsce jakie przychodzi mi do głowy, gdzie mogłam się zarazić, to przychodnia dziecięca. Nie wiedziałam, że nie jestem zaszczepiona.

      Przechodziłam to bardzo ciężko. Trzy długie tygodnie w męczarniach. Zostały mi blizny - głównie na twarzy. Doktor zapytany dlaczego mam blizny, skoro się nie drapałam i smarowałam czym trzeba odparł, że ospa to choroba wieku dziecięcego. Dorośli przechodzą ją bardzo ostro. A jak dodać do tego organizm osłabiony ciążą, porodem, nocnymi karmieniami, to nie ma się czemu dziwić i należy cieszyć, że blizn jest tylko kilka.

       

      Teraz, dziewięć miesięcy i pięć tysięcy złotych później, moja twarz wygląda dużo lepiej. A raczej zacznie wyglądać, bo dziś miałam trzeci już zabieg, i siedzę w domu z opuchniętą, czerwoną twarzą z mnóstwem krwawych strupków.

      Nie chcę, żeby Płaczolina przez to przechodziła.

      Dlatego Płaczolina będzie szczepiona. I to nie tylko "według grafika", ale też na choroby, które wskaże pediatra.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „Dlaczego zaszczepię Płaczolinę”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      środa, 26 lutego 2014 22:22
  • wtorek, 25 lutego 2014
    • Dziecko jako najlepszy obserwator

      "Przyłapałam" ostatnio Płaczolinę jak metodycznie przekładała leżące na podłodze pranie z jednej strony na drugą. Śmiałam się, że Mała segreguje rzeczy, zupełnie jak mama. Bo tak to też wyglądało - jakby Mała segregowała ubrania do prania, co mogła wielokrotnie u mnie podpatrzeć.

       

      Nie jest to przełomowe spostrzeżenie. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że dzieci naśladują dorosłych. Bawią się w "pracę mamy" albo "pracę taty", jeżeli wiedzą, na czym polega. Chcą się ubierać jak dorośli, jeść to, co dorośli (dopóki nie odkryją,  że im to nie smakuje :-)).

       

      Co nieodłącznie się wiąże z dziecięcym zmysłem obserwacji jest to, że dzieci też chcą zachowywać się jak dorośli, z konsekwencji czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. A w procesie wychowywania dzieci taka świadomość jest niezbędna.

      Chcesz żeby dziecko myło ręce przed jedzeniem? Myj je sam. Oczywiście możesz zmusić dziecko do mycia rąk nawet gdy ty tego nie robisz, albo je okłamując, albo mówiąc że to nie jego sprawa, ma się słuchać itp. itd.  Dziecko wtedy zrozumie, że ręce trzeba myć na pokaz, że istnieją podwójne standardy dla dorosłych i dzieci. Będzie to dla niego lekcja że niestety, czasami bez oszukiwania rodziców się nie obejdzie.

       

      Jeżeli na widok sąsiada będziesz mruczał pod nosem "znowu ten debil" nie spodziewaj się, że twoje potomstwo z radością i uśmiechem będzie sąsiadowi mówiło "dzień dobry". Jeżeli będziesz pogardliwie wyrażał się na temat ludzi z wyższym wykształceniem nie dziw się, że potem tak trudno będzie ci namówić dziecko żeby poszło na studia.

       

      Są też bardziej poważne konsekwencje. Jeżeli zdarza ci się jeździć "na podwójnym gazie" bo przecież "to tylko parę piw/kilka drinków" nie zdziw się, gdy twoja pociecha otrzymawszy prawo jazdy najpierw pójdzie to opić z kolegami, a potem siądzie za kółkiem...

       

      Oczywiście przychodzi "czas burzy i naporu" kiedy małolat kwestionuje wszystko, co mówią rodzice i stara się pokazać że jest inny, niezależny. Ale ma już wtedy wyrobione pewne nawyki z dzieciństwa, ma już pewne swoje poglądy, które oparł na obserwacji rodziców.

       

      Chcesz wychować dziecko? Zacznij od siebie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Dziecko jako najlepszy obserwator”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 lutego 2014 19:26

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny