Hej Płaczolina!

Płaczolina w Wielkim Świecie

Wpisy

  • środa, 30 lipca 2014
    • From Berlin with love!

       Mural gdzieś w Berlinie. Zdjęcie z komórki.

       

      Berlin jest miastem kosmopolitycznym. Nie tak bardzo jak np. Barcelona, zwłaszcza jej turystyczna część; ale o ile gdy spotka się muzułmanina lub Hindusa w Barcelonie to najprawdopodobniej będzie to turysta, to w Berlinie z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że to mieszkaniec.

       

      Berlin jest otwarty na inność. Ubierasz się jak chcesz i obojętnie czy ma to za zadanie podkreślić twoją odrębność światopoglądową czy religijną, reszta zostawi cię w spokoju.

      Można by rzecz z przekąsem że pewnie tak jest na pokaz, ale od ludzi tam pracujących wiem, że bardzo często jest też tak np. w pracy. Nikogo nie dziwi gej zwierzający się z problemów z partnerem swoim heteroseksualnym kolegom z pracy. Wszyscy raczej zastanawiają się, jak biedakowi pomóc.

       

      Część ludzi która pojedzie do Berlina turystycznie, ograniczy się pewnie do zobaczenia muru, którego najsłynniejszy mural to oczywiście "Pocałunek".

      Mam tylko to zdjęcie z komórki, te z lustrzanki przeleżą pewnie długo zanim nabiorą mocy urzędowej i zostaną przerobione z RAV na JPG, ale zachęcam do pogrzebania w internecie, ponieważ o ile poniższy rysunek jest najsławniejszy, o tyle nie jest najlepszy - na murze namalowane są naprawdę perełki.

      Nie wiem co ciekawego jeszcze Berlin oferuje turystom, ponieważ oprócz muru interesowało mnie tylko muzeum Newtona (fotografa, nie fizyka), natomiast wiem jedno - Berlin jest bardzo dobrym miastem do życia.

       

      Władze Berlina dbają o to, żeby miasto było dla ludzi. Berlin mimo swej wielkości jest wspaniale skomunikowany. Czasami gdy słyszałam, że mamy przed sobą trzy lub cztery przesiadki, chciałam zostać tam gdzie byłam, wyobrażając sobie kilkugodzinną podróż. Zupełnie niepotrzebnie, bo na miejscu byliśmy w pół godziny - po prostu gdy wysiadaliśmy z jednego środka lokomocji, przechodziliśmy kilkadziesiąt metrów na przystanek kolejnego i po minucie lub dwóch jechaliśmy dalej.

       

      W Berlinie prawie nie ma korków. Bardzo dobra komunikacja miejsca przejęła większość ruchu samochodowego - dojedziesz prawie wszędzie w rozsądnym czasie, nie ma potrzeby brać samochodu. Ci którzy jednak muszą pojechać autem jadą spokojnie, nie przepychają się i nie walczą o miejsce - wiedzą, że w rozsądnym czasie dostaną się na miejsce, a ruch jest bardzo płynny.

       

      Wynajęcie 70 metrowego mieszkania kosztuje znajomych 800 euro. Gdyby porównać stosunek ceny wynajmu do pensji, to Warszawa wychodzi 2-3 razy drożej (co najmniej!).

      Obiad dla 4 osób z dodatkami i piciem to 55-60 euro (pamiętajcie, że oni więcej zarabiają). W określonych godzinach jedna osoba może zjeść porządny lunch za 4-5 euro i jest to taki sam posiłek jak z karty dań. Nikt nie oszczędza na "lunch menu" (co np. w Warszawie zdarza się nagminnie).

       

      Nadgodziny nie są tak "popularne" jak w Polsce, pracowników się szanuje.

      Nic dziwnego że Berlin ma opinię jednego z najlepszych miast do życia.

       

      I oby ten trend dotarł kiedyś do polskich miast ;-)

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „From Berlin with love!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      środa, 30 lipca 2014 18:13
  • wtorek, 29 lipca 2014
    • Im mniej masz czasu tym więcej zrobisz

      Prawda stara jak świat. Mała ilość czasu mobilizuje. Musisz wyrobić się choć z częścią rzeczy, więc po prostu nie tracisz czasu na pierdoły.

      A co się dzieje, gdy nagle masz czasu dużo? Jak ja?

       

      Odrzućmy fakt niezbity, że wszystko idzie mi wolniej. Ze sztywną nogą nawet do łazienki trudno się idzie. Ale ileż tego czasu mija z powodu utrudnień komunikacyjnych? Dwie godziny? Toż tyle i tak tracę na dojazdy do pracy.

      I co zrobiłam? I co mogłam zrobić?

       

      1. Praca. Duży raport do przygotowania. I e... hmmm no coś tam mam. Jedną stronę. z pięćdziesięciu...

      2. Notki na bloga. Cała masa pomysłów. I e... piszę właśnie notkę o tym, dlaczego notek nie piszę :-P

      3. Zdjęcia. Musiałam odwołać umówione sesje, ale można obrobić tę, którą zrobiłam zanim wsiadłam na kawę. Są trzy zdjęcia zrobione. Jakieś 7-17 kolejnych czeka...

      4. Książki. O! Już wiem dlaczego nie mam czasu, choć mam czas :-P Jedna przeczytana, dwie w trakcie (potrafię naraz czytać nawet i pięć i dokładnie pamiętać, co było gdzie). To chyba jedyny mój sukces bo ostatnią część "Gry o Tron" w oryginale zaczęłam czytać jakieś osiem miesięcy temu i od tamtego czasu nie przeszłam dalej niż kilka kartek. Teraz mam za sobą 1/3. No ale nie czarujmy się, nie czytam cały czas!

       

      No więc gdzie jest mój czas, uciekający przez palce? Ano schował się za moim lenistwem.

       

      Teraz jak już złożyłam konstuktywną samokrytykę idę sobie kawy zrobić. W końcu mam czas...

       

      napij sie

      źródło: www.demotywatory.pl


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Im mniej masz czasu tym więcej zrobisz”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 lipca 2014 15:14
  • sobota, 26 lipca 2014
    • Pochwała nudy

      Niezaradna mnie zainspirowała swoim komentarzem tutaj (to już któryś raz z kolei, jak ona to robi? :-)

       

      Nuda się nie sprzedaje. Nuda jest mało medialna, niefotogeniczna i nieatrakcyjna. Nuda jest nudna. Dla wszystkich tylko nie dla tego, co swą nudę lubi.

       

      - I ci wszyscy faceci i kobiety tak się rozbierają przed tobą? Gdzie ty ich znajdujesz?

      - Sami sobie tą wycieczkę zorganizowaliście? Bez biura?

      - Pięciomiesięczne dziecko w góry wzięłaś? I nie płakało?

      - I nie boisz się tak jeździć? A jak będziesz miała wypadek?

      To jest przykład pytań, które zadaje się osobie nie lubiącej się nudzić. Na pierwsze mam często złośliwą ochotę wypalić "w burdelu" ale ugrzeczniam się i mamrotam, że przez portal modelingowy. Poza tym tak, bez biura, z cyckiem w gębie żaden dzieciak nie płacze, zresztą chodziliśmy po dolinach i tak, trochę się boję i nie wiem, co będzie jak będę miała wypadek (teraz już wiem).

       

      I co? I nic. Co to zmienia?

      Nudna ja jeździła na wakacje np. do Władysławowa. Nudziła się na plaży, powolnie sunęła na kolejną smażoną rybę. I wróciła opalona.

      Nudna ja pojechała do Tunezji z biurem, bo "wszyscy" jeździli, było tanio i egzotycznie. I wróciła ze wspomnieniami ciepłych plaż i hoteli jak pałacyki z baśni.

      Nudna ja uczyła się jeździć samochodem.

       

      Potem nudna ja zobaczyła, że można żyć inaczej, że ludzie to do dzikiej Arfyki jeżdżą, kłócą się ze znajomymi, każdy idzie w swoją stronę a potem cali wracają do Polski. I mają żyrafę na zdjęciu. Z bliska.

      I żeby nie być nudną wyciągnęła męża na Kubę, tak żeby wyrwać się z biura i zobaczyć coś bardziej prawdziwego. I zamiast wspomnień upału i ludzi tańczących na ulicach przywiozła bagaż doświadczeń biedy i krętactwa. Przywiozła uczucie jak to jest być dla innych portfelem, oszukiwanym na każdym kroku, gdy nie pomagają tłumaczenia że jesteś z biednego kraju i musiałeś na tę podróż oszczędzać. I jak to jest odganiać się ciągle od żebraków i sprzedawców. Jak to jest widzieć dzieci bez butów chodzące po gruzach, ludzi na których ubranie gnije. Jak to jest jeść homara w dawnym domu Ala Capone, pić guarapę z trzciny cukrowej na targowisku, na którym leży smętnie kilka zwiędłych warzyw.

      I jak to jest przyprawić męża o ból głowy, gdy się wesoło i rezolutnie wejdzie na teren gangu, bo się nie wie co oznaczają wiszące buty.

       

      Nielubiąca się nudzić ja ciągnie dzieciaka po dolinach górskich, pada, dzieciak ciężki a ona się zastanawia, czy dzieciak się nie przeziębi ale lezie głupia bo ma dość siedzenia w domu.

       

      Nielubiąca się nudzić uwielbia motocykle. Tylko się ich boi i nie umie na nich jeździć. I przekreśla cały swój misterny plan odpoczynku fizycznego i psychicznego, bo się k..wa rozwala na pierwszym zakręcie.

       

      Nienudzenie się jest przereklamowane. O ile szczęśliwiej jest żyć w błogiej nieświadomości, cieszyć się swoim spokojem, poukładaniem.

      O ile fajniej jest, gdy nie wiesz, że nudzi cię plaża, nudzi cię siedzenie w domu. Czytasz sobie spokojnie, oglądasz widoczki, rozmyślasz o zupie na obiad i jesteś szczęśliwa.

      O ile fajniej jest siedzieć w spokojnej, nudnej pracy, a nie zmieniać jej na coś ciekawego, co potem ze stresu nie pozwala ci spać.

       

      Cieszcie się z nudy. Jest mało medialna. Jest nudna dla wszystkich, tylko nie dla was.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Pochwała nudy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      sobota, 26 lipca 2014 11:06
  • piątek, 25 lipca 2014
  • wtorek, 22 lipca 2014
    • Super, mega, giga PASJA!

      Dedet szaleje nad morzem z Dziadkami, zachwycona ogromną piaskownicą, a ja siedzę w domu po wypadku. Czasami leżę.

      Zdarza mi się też gdzieś pójść. Do łazienki na przykład.

      Napisałam na FB: "Ja i moto byliśmy piękni i młodzi. No przynajmniej moto był :-P Teraz obydwoje wymagamy naprawy, ale mam wrażenie, że moto wyszedł z tego z kilkoma zarysowaniami a ja mam przekichane." Ale tak naprawdę wcale nie jest mi wesoło.

      Wszystkie moje plany szlag trafił, źle znoszę zamknięcie i samotność. No to sobie coś napiszę przynajmniej, żeby wyjść z tego marazmu :-|

       

      W naszych czasach wszystko jest wielkie, super, mega i giga. Większe sklepy uznały, że supermarket to dla nich nazwa za mała i zostały hipermarketami. Już nie tylko promocje są mega, ale także chociażby jedzenie, które nam smakowało stało się "megadobre".

      Słowo, które wcześniej kojarzyło się  z wycięciem w pień całej wioski, teraz oznacza szok iniedowierzanie ('masakra").

       

      Ale najbardziej znamienne jest chyba słowo PASJA.

      Kiedyś ludzie mieli hobby i zainteresowania. Czasami po prostu coś lubili, jak kino. Teraz nie wypada określić chodzenia do kina jako zwykłego zainteresowania.

      O nie, teraz wszyscy mają pasje.

       

      Gdy słyszę "pasja" oczami wyobraźni widzę człowieka tak zaabsorbowanego czymś, że zajmuje mu to każdą wolną chwilę, każdą myśl, jest celem jego oszczędności i jest brane pod uwagę przy każdej decyzji. Człowiek który ma pasję będzie o niej wiedział wszystko, poświęci jej każdą minutę i każdą złotówkę, jaką tylko może, a często nawet te, których nie powinien.

      Człowiek z pasją potrafi opowiadać o niej w tak zajmujący sposób, że z opowieść o poszukiwaniu śrubki o właściwym kształcie będzie ciekawsza niż skandynawskie kryminały.

       

      Człowiek, który interesuje się czymś, ale nie jest to jego jedyne zainteresowanie, albo poświęca mu dużo czasu, jednak nie cały, człowiek taki wcześniej miał hobby.

       

      Nie wiem jak nazwać opisane powyżej dwa przypadki. Przy dzisiejszym pędzie do wyolbrzymiania wszystkiego, pewnie giga - i mega - pasja.

      No bo dzisiaj wystarczy czymś odrobinkę się zainteresować, by móc żarliwie opowiadać znajomym, że ma się pasję.

      Lubisz obejrzeć mecz? Twoją pasją jest sport! Lubisz czasami coś ugotować? Twoją pasją jest gotowanie! Nie, nie zainteresowaniem, no jak to brzmi!

      Lubisz czytać książki historyczne, ale nie wiesz np. kiedy Rzym przestał być republiką? Nie musisz się tak krygować, masz pasję i już! Lubisz chodzić do kina, prawda? No to masz swoją pasję! Nieważne, że nie znasz wszystkich filmów Kurosawy. Nikt cię nie zapyta - ci co mają pasję tak jak ty, nawet nie będą wiedzieli, że ktoś taki istniał. A jak trafi się ktoś z prawdziwą pasją, to zacznie ci tak barwnie o nim opowiadać, że obydwoje zapomnicie, że nie wiedziałeś.

       

      No więc, moi drodzy, nie mogę się zdecydować - moją pasją są motocykle czy spadanie z nich?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „Super, mega, giga PASJA!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 lipca 2014 21:13

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny