Hej Płaczolina!

Płaczolina w Wielkim Świecie

Wpisy

  • wtorek, 28 października 2014
  • czwartek, 23 października 2014
    • Szczucie cycem

      Temat cycka wraca jak bumerang. Cycki straszą, cycki są wszędzie, cycki molestują i napadają Bogu ducha winnych przechodniów, klientów knajp, restauracji i kawiarni. Cycki straszą w parku, przeważnie na ławce, cycki straszą na deptaku, a niektóre nawet w muzeum!

      Bynajmniej nie chodzi mi o cycki z billboardów, te od skąpo odzianych pań w seksownych pozach. Te nikomu nie przeszkadzają.
      Chodzi o cycki karmiące.

      Funkcjonują w powszechnej świadomości jako istny horror. Wylewa się z nich mleko strumieniami, są obrzmiałe i monstrualnych rozmiarów. Straszą głównie tych, którzy nigdy karmiącej kobiety nie widzieli.
      Umówmy się że nie poruszamy takich przypadków jak matki najpierw wyjmujące pierś, a potem dopiero dziecko z wózka - to nie jest karmienie, tylko ekshibicjonizm. Mówimy tu o typowych kobietach, matkach które chcą w spokoju swoje dziecko nakarmić.

      Nie wiem kto widział całą pierś podczas karmienia dziecka. Przy dzisiejszych sprytnych biustonoszach do karmienia, to co możesz zobaczyć to kawałek owego biustonosza wystający spod uchylonej  bluzki. Resztę zakrywa buzia dziecka.
      Nie wiem kto widział wylewające się mleko. Kilka kropel przy nadmiarze wsiąka we wkładki w biustonoszu, reszcie młodzież daje spokojnie radę.

      To tak naprawdę to nie widok piersi czy mleka przeszkadza, ale widok matki, która odważyła się wyjść z domu z niemowlęciem. Odważyła się nie siedzieć, nie kisnąć w starym poplamionym dresie, tylko ubrać się "do ludzi" i wyjść. Odważyła się pokazać, że niemowlę to nie wyrok, że można i na spacer wyjść, i na zakupy i na kawę. Odważyła się pokazać, że jej piersi to nie tylko seksualny wabik. Odważyła się pokazać, że nie jest tylko obiektem seksualnym.

      A skoro się odważyła, to zbiera teraz. I dostaje się jej od niezadowolonych, że dzieci i matki istnieją. Od tych, co nigdy karmienia nie widzieli, ale wiedzą, jak obrzydliwie to wygląda. I słyszy takie kurioza, że skoro z innymi potrzebami fizjologicznymi chodzi się do toalety, to dlaczego z tą nie. Jakimś dziwnym trafem umyka logika, że skoro czynność fizjologiczna taka jak jedzenie może być przez dorosłego wykonywana publicznie, i nie jest porównywalna do załatwiania potrzeb w toalecie, to tak samo powinno być w przypadku niemowląt.

      Drogie mamy! Olejcie różnej maści frustratów. Skoro im przeszkadza wasze karmienie, wam może przeszkadzać ich głośna rozmowa, głupi śmiech, czy kolor skarpetek. Nie dajcie się zamknąć w domu. Nie dajcie sobie wmówić, że robicie coś obrzydliwego karmiąc własne potomstwo.
      Karmcie ile wlezie!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Szczucie cycem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 października 2014 08:05
  • wtorek, 21 października 2014
    • Zatańcz w kościele!

      Sobota, kościół, goście zebrani na ślubie. My gdzieś z tyłu, na końcu kościoła, żeby łatwo można było wyjść z rozbrykaną Płaczoliną.

      Organista zaczyna grać i zaraz potem śpiewać, niemiłosiernie fałszując. W tym momencie Płaczolina zaczyna... tańczyć!

       

      Niedziela, wchodzimy z Płaczoliną do restauracji, w której już wcześniej była. Mała rozpoznaje miejsce i radośnie, na całą salę, krzyczy "mniam mniam!"

       

      Wtorek. Płaczolina po szczepieniu bawi się w poczekalni. W pewnym momencie wchodzi mama z chłopczykiem mniejszym dużo od Płaczoliny, chyba jeszcze nawet nie siedzącym.Płaczolina oddaje mu swoją naklejkę, którą dostała w gabinecie na pocieszenie po trudach szczepienia. Jemu się przyda bardziej - ona jest już po, a on musi "swoje przejść".

       

      Brakuje nam tej dziecięcej spontaniczności.

      Śmiejemy się dużo rzadziej niż maluchy, niż nasze własne dzieci, ba, nawet mniej niż sfochowane nastolatki.

      Nie zatańczylibyśmy w kościele, nawet gdyby organista nie fałszował, a muzyka była porywająca. Przecież nie wypada!

      Nie krzyczelibyśmy ze szczęścia w restauracji, co to to nie! Można w domu cieszyć się z ulubionego dania, ale w restauracji trzeba trzymać fason! Trzeba być grzecznym, kulturalnym, dojrzałym i dorosłym!

      Trzeba być nudnym, i znudzonym życiem.

       

      Nauczono nas, że "trzeba się zachowywać", że trzeba mieć maniery. Nauczono nas że to, że tamto. Zapomniano nas nauczyć, żebyśmy się zwyczajnie cieszyli i tego nie ukrywali.

       

      Nie zaczepimy obcej osoby na ulicy, tylko po to,by nawiązać z nią kontakt, albo pocieszyć ją przed np. egzaminem. Wyobrażacie sobie zdenerwowanego studenta, z górą kserówek pod pachą, do którego krzyczycie "nie bój żaby, zdasz na pewno"?

       

      A może najwyższa pora sobie wyobrazić. Najwyższa pora krzyknąć do kogoś, że zda. Najwyższa pora zatańczyć w kościele!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Zatańcz w kościele!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 października 2014 23:42
  • czwartek, 16 października 2014
    • Dzieci w przestrzeni publicznej

      Widzę całe rodziny siedzące w restauracjach. Dziadkowie, rodzice i dzieci. Nikt z seniorów rodu nie uważa, że jest za stary na wieczorne wyjście. Nikt ani z licznych rodzin, ani z innych gości restauracji nie uważa, że dzieci są tu nie na miejscu. Dzieci kilkunastoletnie, kilkuletnie a czasami nawet kilkumiesięczne.  Jest 23 w nocy.


      Kilkumiesięczne przeważnie już śpią, kilkunastomiesięczne, jeżeli twardo postanowiły nie spać, wypróbowują nowo nabytą umiejętność chodzenia, kilkuletnie biegają wokół stołów uważając jednak, żeby nie potrącić ani kelnera, ani innych gości.
      Nikt nie patrzy się krzywo na rozbrykane dzieci, nikt nie syczy, że "bachory trzeba trzymać w domu". Z drugiej strony dzieciaki rozrabiają, ale w sposób bardzo "stonowany". Nie ma wrzasków, potrącania, sporadycznie słychać krzyk, ale to krzyk radości a nie złości i znudzenia.
      Nic dziwnego, że dzieci się tak zachowują, gdyż od małego są przyzwyczajone do bywania poza domem.

      Klimat trochę w tym pomaga, Jest druga połowa września a temperatura w dzień na Sycylii potrafi sięgnąć 34 stopni.... rano. Wieczorem jest niewiele mniejsza, 27-28 stopni. Łatwiej wtedy wyjść z dzieckiem, śpiącego malucha położyć spać w wózku na świeżym powietrzu.
      Pomaga też rozbudowana, trzymająca się razem rodzina. Zawsze ktoś zajmie się dzieckiem, gdy rodzice chcą zjeść, co zamówili. A gdy zdarzy im się wypić o jeden kieliszek wina za dużo, jakaś kuzynka czy wujek wpakuje małolata do wózka i razem z rodzicami odprowadzi do domu.

      Tak jest na Sycylii. I tak chciałabym, żeby było w Polsce.


      Klimatu nie zmienimy, rodziny nasze aż tak liczne nie są i nie ma też modelu rodzin trzymających się tak blisko siebie. Ale przecież to nie wszystko.
      Samo podejście do dzieci powinno się zmienić. W kraju zakazującym aborcji i oficjalnie niby gloryfikującym macierzyństwo, po urodzeniu dziecka najlepiej trzymać je w domu. A nóż komuś będzie przeszkadzał widok uśmiechniętego, śpiącego malucha przy stole  czy wesołego i ożywionego kilkulatka, który cieszy się ze swojej wielkiej restauracyjnej przygody.

      Nie możemy wymagać od dzieci spokojnego zachowania w restauracjach, kawiarniach i muzeach jeżeli będzie to dla nich owoc zakazany. Przyzwyczajone do bywania w takich miejscach dzieci będą spokojne, będą widziały wokół siebie inne spokojnie zachowujące się osoby, w tym dzieci. Jeżeli będzie to coś nieznanego to może być trudno wytłumaczyć, że nie jesteśmy teraz na placu zabaw, gdzie można szaleć do woli.

      Nie możemy ograniczać dzieciom dostępu do przestrzeni publicznej. Są oczywiście pewne zasady i sama z chęcią pójdę czasami do lokalu, gdzie dzieci się nie wpuszcza. Ale przecież nie musi być ich dużo. Nie każda kawiarnia czy restauracja ma być tylko dla dorosłych.

      Mierzwi cię widok malucha jedzącego swój "słoiczek", podczas gdy ty chcesz spokojnie zjeść kotleta? To się nie patrz i tyle.
      Mierzwi cię widok karmiącej kobiety (bo jej biustu nie widzisz - żeby zobaczyć biust za główką dziecka musisz stanąć blisko i uważnie się przyglądać)? To się nie patrz.
      Mierzwi cię głośny śmiech kilkulatka zadowolonego z tego, że spędza czas z rodzicami w "dorosłym" miejscu? To nie słuchaj.

      Nie chcesz mieć dzieci w przestrzeni publicznej? Zostań w domu. I problem z głowy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Dzieci w przestrzeni publicznej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 października 2014 22:32
  • poniedziałek, 13 października 2014
    • Oddajcie mi urlop!

      Jak mówiła Wyrocznia w kultowym Matrixie (i wiele innych osób przed nią): "wszystko ma swój początek i koniec". Niestety, rzeczy przyjemne, miłe, relaksujące mają swój koniec dużo szybciej, niż gdybyśmy chcieli.
      Wróciłam z urlopu tydzień temu, a wydaje mi się jakby to było pół roku. Od razu kołowrotek rzeczy do zrobienia, które nigdy się nie kończą. Od razu kolejne złe wiadomości, stresy w pracy (zaczynam mieć wrażenie że to też nigdy się nie skończy).

      Ponad tydzień temu spacerowałam po chłodnej Północy, a ponad półtora tygodnia temu po gorącym, słonecznym Południu.


      Za mało, za krótko.

      Teraz przygnieciona natłokiem obowiązków nie mam nawet czasu przejrzeć zdjęć z tamtego okresu. Zobaczyć ciepłego, rozkrzyczanego, wesołego i trochę chaotycznego Południa, zobaczyć zorganizowanej i pedantycznej Północy. Znowu nie mam czasu na sen, na napisanie bloga (tego i jeszcze dwóch innych), na obrobienie zdjęć z sesji zrobionych jeszcze przed urlopem.
      Nie mam czasu oderwać się od ponurej rzeczywistości, przygnębiających myśli.
      Powroty czasami są jak zejście ze słonecznego tarasu do ciemnej, zatęchłej piwnicy.

       

      Oddajcie mi urlop!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Oddajcie mi urlop!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 października 2014 18:24

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny