Hej Płaczolina!

Płaczolina w Wielkim Świecie

Wpisy

  • środa, 11 marca 2015
    • Rzecz raz odłożona..

      Rzecz raz odłożona, dalej odkłada się sama.

       

      Bo tu to, a tu tamto, a potem się zrobi, a nie mam weny, a w sumie to nie wiem i znowu zapomniałam.

      A potem się okazuje, że wstyd na własnego bloga wejść, bo jeszcze się w oczy rzuci data ostatniego wpisu. I wytłumaczenia na nią nie będzie.

      I nic dziwnego, że nikt tego nie czyta, bo co ma niby czytać?

      Wypadałoby teraz konstruktywną samokrytykę, i obietnicę poprawy, i pół ekranu wymówek, ale nie będziemy ściemy walić.

       

      Zresztą, jeszcze się okaże, że wylezą zamiecione pod ten jedyny dywan w domu, też mocno odkładane postanowienia i rzeczy do załatwienia.

      Na przykład postanowienia o niejedzeniu słodkości. No więc, jeżeli do słodkości nie zaliczymy szarlotki, czekolady, pączków, pierniczków i na pewno jeszcze czegoś, to można by nawet powiedzieć, że spełnione.

      Albo takie odgruzowanie domu. Jeżeli zapomnimy o milionie rzeczy "bo nad tym się jeszcze zastanowię" albo "to się jeszcze przyda" to właściwie też już załatwione.

       

      To może ten dywan jednak nie taki straszny :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Rzecz raz odłożona..”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      środa, 11 marca 2015 18:57
  • poniedziałek, 16 lutego 2015
    • Silly Sicily cz2

      Kontynuując wpis nr 1, wypadałoby opisać poszczególne zwiedzone miejsca - minęło już sporo czasu, a moja pamięć jest bardzo dobra, tyle że krótka.

      Trzeba to zrobić, póki jeszcze jakieś wspomnienia zostały w roztrzepanej łepetynie.

       

       

      WYSPY LIPARYJSKIE

       


      Fantastyczne, cudowne, piękne, zachwycające - można dopisać dowolna ilość słów wyrażających zachwyt.

      Małe, we wrześniu mało zatłoczone, urokliwe. Z - jak zwykle na Sycylii - cudownymi widokami i wspaniałą kuchnią.

      Mieszkaliśmy na Lipari, co serdecznie polecam. Nie polecam natomiast mieszkania na Vulcano - zapach siarki wydostającej się z krateru jest strasznie intensywny. Nie dałabym rady mieszkać kilku dni w miejscu śmierdzącym zgniłym jajem.

      Jak najbardziej natomiast Vulcano nadaje się na jednodniową wycieczkę. Jest doskonałą alternatywą do Etny - krater wulkanu jest bardzo ciekawy, można na niego swobodnie wejść na nogach, a dodatkowo jest to bezpłatne, co ma niebagatelne znaczenie przy cenach wycieczki na Etnę. Po obejrzeniu krateru można zażyć siarkowej kąpieli błotnej, która ponoć jest rewelacyjna na cerę.

       

      ETNA

      Ze względu na cenę (100 euro za wycieczkę na której moglibyśmy zobaczyć coś ciekawszego niż "Władysławowo") i ze względu na fakt, że widziałyśmy już krater wulkanu, dałyśmy sobie spokój.

       

      ORTIGIA

       


      Piękne, historyczne centrum Syrakuz. Mnóstwo przepięknych budynków, ładne, choć skaliste wybrzeże. Miasto doskonałe do powolnego włóczenia się jego wąskimi uliczkami i podziwiania.

       

      TAORMINA

      Miasto może i ciekawe, z interesującymi ruinami amfiteatru greckiego, ale bardzo zatłoczone. Jak dla mnie "zobaczyć i wyjechać".

       

      KATANIA

       


      Są ludzie zachwyceni Katanią, ja do nich niestety nie należę. Miasto piękne - jak chyba każde miasto sycylijskie - ale duże. Ze wszelkimi minusami dużego miasta.

      Natomiast bardzo dobre na zakupy - wiele sklepów z oryginalnymi ubraniami i dodatkami. Warte polecenia są outlety, ponieważ są to outlety z prawdziwego zdarzenia - kupowałyśmy tam ubrania i buty przecenione o 90%!

       

      TRAPANI

      Bardzo fajne miasteczko na koniec wycieczki. Jako jedno z niewielu ma "jako takie" plaże (Sycylia nie będzie dobra dla typowych plażowiczów, dla których sensem wypoczynku jest leżenie na gorącym piasku - większość plaż jest bardzo kamienistych, czasami nie ma plaży tylko skaliste wybrzeże). Ponadto oczywiście ma doskonałe jedzenie i wino, oraz bardzo fajny klimat sprzyjający spacerom i powolnemu włóczeniu się uliczkami.

      Dodatkowo w bliskiej odległości jest lotnisko.

       

      Może i nie jestem wytrawnym pisarzem przewodników turystycznych, za to piszę bez ściemy :-)

      Sycylia jest miejscem, tak jak Praga, Kuba i Barcelona, do którego będę chciała jeszcze wracać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Silly Sicily cz2”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 lutego 2015 18:53
  • czwartek, 29 stycznia 2015
    • Szczucie frankiem

      Bardzo szybko umarł w mediach temat górników. A był taki nośny... Ale pojawił się nośniejszy, bardziej podburzający jedną część społeczeństwa na drugą.

       

      Możemy zapomnieć o górnikach, do których jako społeczeństwo się dokładamy (skoro mam na utrzymaniu górników, czy w takim razie mogą choć za mnie zrobić pranie?). Teraz społeczeństwo straszymy "frankowiczami".

       

      Media pełne są opisów bogatych "frankowiczów", którzy teraz przez wzrost kursu będą musieli oszczędzać. Nie na jedzeniu, nie na lekarstwach, ale np. na ogrodniku, pomocy domowej. Wniosek nasuwa się niby oczywisty - rozpasani "frankowicze", ociekający złotem, wyciągają pieniądze od biednego Kowalskiego.

      Trochę trudno mi uwierzyć, że kredytobiorcy mający zobowiązania kredytowe w obcej walucie to wyłącznie najbogatsi Polacy. Ale jeżeli naprawdę to przeważnie bogaci Polacy, wzrost kursu nie pogorszy ich sytuacji finansowej na tyle, by z desperacji wychodzili na ulicę.

       

      Ale temat jest jak aborcja - znakomity medialnie, budzący skrajne emocje, szczujący jednych na drugich. Znowu podzieliliśmy się na obozy, wrzeszczymy na siebie. Znowu cieszy nas cudza krzywda.

       

      Znowu oblaliśmy test jako społeczeństwo.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Szczucie frankiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 stycznia 2015 09:17
  • środa, 28 stycznia 2015
    • Społeczeństwo siłowniane - główne typy

      1. PAN "ZAPOMNIAŁEM O NOGACH"

       

      - No co tam? - pyta trener osobisty ćwiczącego, najwyraźniej stałego bywalca siłowni.

      - No, klateczka i bicepsik! - odpowiada tenże.

      Jakkolwiek niewiarygodny wydaje się ten dialog, jest on jak najbardziej prawdziwy, i przeze mnie, własnousznie, podsłuchany. Pan "Zapomniałem o nogach" jest szeroki w barach. Z dumą prezentuje swoją wyćwiczoną muskulaturę klatki i ramion. Przechadza się, niby od niechcenia, koło orbiteków i bieżni, jak tylko zauważy tam jakiś pierwiastek żeński. Nosi koszulki z wyciętymi ramionami.

      Urok pryska, gdy popatrzy się na dwa patyki, służące za nogi, chwiejnie podtrzymujące przerośnięty tułów.

       

      2. PANI SPORTSMENKA

       

      Składa się głównie z mięśni. Patrząc na nią masz wrażenie, że nawet ciasno związany kucyk to mięśnie. Wykonuje ćwiczenia na które nawet boisz się popatrzeć, tak bardzo ci wstyd i tak wielką łajzą się czujesz. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Pięknie wyrzeźbione i umięśnione ciało okrywa drogimi, profesjonalnymi sportowymi ubraniami. Nawet nie spojrzy w stronę takich jak ja, co to nie dość że podnoszą o 10 razy za mało, to jeszcze paradują w starym podkoszulku i rozciągniętych spodniach od jogi (bo takie były najlepsze w sklepie i jeszcze przecenione :-P).

      Uśmiechem obdarza tylko swojego partnera do ćwiczeń, który wymiata podobnie jak ona.

       

      3. LASENCJE

       

      Są dwa rodzaje lasencji. Jedne przychodzą w kusych ubrankach, ledwo zakrywających bieliznę. Za dużo nie ćwiczą, bo nie w tym mają cel. Przeglądają zwykle playlistę na smartfonie i pokazują sobie nawzajem zdjęcia w telefonie. Z jakiegoś powodu zawsze występują w parach. Gdy po kilkunastu minutach okazuje się, że nikt się nimi nie zainteresował, opuszczają lokal.

      Lasencje drugiego rodzaju są bardziej zdesperowane. Na każdy trening wynajmują trenera, który ledwo co może wtrącić instrukcje do ćwiczeń, tak zalewają go monologiem. Mają pełny makijaż i starannie ułożoną fryzurę. O dziwo, to wszystko wytrzymuje każde ćwiczenie. Gorzej z tymi, którzy muszą wytrzymać ćwiczenia koło nich - ciężkie, przesłodzone perfumy są prawdziwą katorgą do nosa.

       

      4. STRONG MANI

       

      Ociekają testosteronem. Chodzą po siłowni jak po swoim terytorium z miną samca alfa. Składają się z mięśni i spojrzenia spod oka. Pogardą otaczają tych, co nie wycisną tyle na klatę. Dziewczyny zbywają pogardliwym prychnięciem, gdy przechodzą do następnej maszyny. O dziwo jednak, gdy tylko któraś zacznie ćwiczyć w pobliżu, zwiększają obciążenia :-)

       

      5. ZWYKLAKI

       

      Ubierają się w co mają. Ćwiczą, jak potrafią. Radzą sobie jak mogą, na przykład w kwestii ręczników :-) Są zwyklakami - mało kontrowersyjni, mało barwni, nie ma o czym pisać. Ja się do nich zaliczam.

       

      6. PIERWSZACY

       

      Pierwszacy napaleni - Ćwiczą za mocno i za długo. Z zadowoloną miną, bo nie wiedzą, że robią sobie krzywdę. Zniechęceni strasznym zmęczeniem, brakiem rezultatów i spadkiem formy przy następnej wizycie, zwykle po 2 lub 3 razie się już nie pokazują.Jest ich bardzo dużo na początku stycznia, potem ich ilość maleje :-)

      Pierwszacy zagubieni  - Albo nie wzięli lekcji u instruktora, albo zapomnieli, co im pokazywał. Snują się między maszynami, wstydząc się zapytać, jak mają na tym ćwiczyć. Jak kogoś podpatrzą, szybko wykorzystują wiedzę. Ale często po trudnych początkach zostają stałymi bywalcami. Tak było ze mną :-)

       

      7. NIE CHCE MI SIĘ

       

      Wiedzą, że z powodów zdrowotnych powinni poćwiczyć. Ale nie chce im się tak strasznie, tak okrutnie... Siadają więc na rowerek, biorą książkę lub gazetę i leniwie przebierają nogami. Czasami, zwłaszcza jak mam gorszy dzień lub się przetrenuję, zaliczam się do tej grupy.

       

      8. PRAWDZIWI PROFESJONALIŚCI

       

      Ćwiczą doskonale technicznie. Wiedzą wszystko - o ćwiczeniach, o odżywianiu. Aż wstyd stanąć obok i ćwiczyć, bo od razu widać, jakim się jest pokracznym :-)

       

       

      To moja subiektywna lista typów siłownianych. Z bardzo mocnym przymrużeniem oka :-)

      Macie jakieś swoje typy?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Społeczeństwo siłowniane - główne typy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      środa, 28 stycznia 2015 16:19
    • Nie!

      - Chcesz kanapeczkę?

      - Nie!

      - To może jogurt?

      - Nie!

      - Idziemy na spacer?

      - Nie!

      - Czytamy książeczkę?

      - Nie!

      - Jesteś śpiąca?

      - Nie!

      - Chcesz misia?

      - Nie!

      - Jak masz na imię?

      - Nie!

       

      A ja naiwna miałam nadzieję, że może jednak wszelkie bunty nas ominą...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Nie!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      środa, 28 stycznia 2015 12:17

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny