Hej Płaczolina!

Płaczolina w Wielkim Świecie

Wpisy

  • czwartek, 11 grudnia 2014
    • Z pamiętnika masochistki

      Jak typowa, z przerośniętą ambicją, masochistka, codziennie wieczorem rozliczam się z wyznaczonych zadań. Czy udało mi się to i tamto, czy nie zjadłam za dużo, czy ćwiczyłam, napisałam, zrobiłam, opowiedziałam, wzięłam, posprzątałam. Zadania wyznaczam sobie sama, dopychając grafik spychaczem, bo zwykłe kolano nie wystarcza.

      Nietrudno się domyślić, że lista zadań rośnie, nie maleje i z rzadka uda się wykonać wszystko, co zaplanowałam. Nietrudno też domyślić się, że mam potem sama do siebie o to pretensje. Że "muszę" więcej, lepiej, bardziej zorganizowanie. Że "nie mogę" tego, tamtego i owego.  
      Jednego z minionych weekendów na przykład udało się zrealizować 2 z 14 rzeczy. Frustracja wtedy sięga zenitu, zwłaszcza że do tej pozostałej dwunastki zaraz trzeba dopisać kolejne rzeczy.

      Aż razu pewnego zaczęłam zapisywać nie to, czego nie zrobiłam, ale właśnie to, co udało mi się zrobić. I doszłam do przełomowego wniosku (uwaga będą wulgaryzmy):
      - Ja pier..lę! Zapier..m za trzy baby!

      Podobno wypowiadanie wyrazów, zwłaszcza wulgaryzmów,  z mocnym "r" pozwala rozładować trochę stresu. No więc moje kilkukrotnie powtórzone "r" w różnych konfiguracjach pozwoliło mi trochę odpuścić. Oczywiście przyzwyczajenie przyzwyczajeniem, przerost ambicji to druga skóra więc nadal marudzę sama sobie, że może trzeba było więcej, lepiej, może nie trzeba było serialu itp., itd. Ale łatwiej jest mi sobie powiedzieć, że jest już po 22-giej więc spokojnie mogę już odpocząć.  Przy serialu na przykład.

      I nie mam już do siebie pretensji za małe przyzwyczajenia i rytuały. Co z tego, że wieczorem lubię coś obejrzeć lub przeczytać (zamiast np. prasować :-P). Taki mały rytuał pozwala mi przełączyć się z trybu dziennego na wieczorne odpoczywanie. Mój mózg dostaje informację, że wszystko na dziś już robione, nie trzeba już tak się spinać.

      Czasami po prostu trzeba odpuścić.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Z pamiętnika masochistki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 grudnia 2014 22:01
  • środa, 10 grudnia 2014
  • czwartek, 04 grudnia 2014
    • ZIMNO!

      Na zewnątrz, w szarym powietrzu, szarej poświacie zachodzącego słońca, wśród szarego, zmarzniętego tłumu szło TO.

      Było już zbyt ciemno, szarawo i ponuro, by widzieć tak jak w pełni słońca. Latarnie jeszcze się nie zapaliły, a po świetle słonecznym został już tylko nikły ślad. Ponuro, szarawo i zimno. Przechodnie drepczący szybko, żeby tylko wejść już do ciepłego pomieszczenia. Przechodnie kulący się wśród podniesionych kołnierzy, napiętych mięśni, skulonych ramion, wielkich szalików.

       

      I TO. Nie ma twarzy, czarna plama wśród kolorowej odzieży. Wesołe kolory już poszarzały w tej porze dnia, uciekające światło słoneczne zgasiło je i pobrudziło. A jednak widać mocne, żywe barwy, odznaczające się od szarego tłumu.

      Ale twarzy nie ma, nie ma zarysów nosa, ust, oczu, czarna plama, tylko ta plama wśród kolorów. I idzie żwawo, jakby uciekało. Malutki ułamek sekundy boję się, boje się tego czegoś, co nie ma twarzy, co idzie, co straszy. Potem rozsądek bierze górę. A potem TO przechodzi koło mnie.

       

      TO jest najzwyczajniejszym na świecie człowiekiem. W wąskiej szparze między wielkim, bardzo ciemnym szalikiem podsuniętym aż pod dolne powieki, a wielką, czarną czapą nasuniętą aż na brwi migocą żwawe oczy. Które niosą tylko jedną wiadomość: ZIMNO!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 grudnia 2014 23:51
  • wtorek, 02 grudnia 2014
    • Wujek Dobra Rada z bożej łaski czyli "nie stresuj się pracą"

      Bardzo łatwo, zwłaszcza na portalach poświęconych życiu zawodowemu czy szukaniu pracy, znaleźć porady jak nie stresować się pracą (lub w pracy), nie przynosić stresu do domu.
      Na jogę chodzić, medytacje, ćwiczenia uprawiać, mieć hobby, racjonalizować stres, bla bla bla, bla bla bla. Bzdura jakich mało.
      To jak radzić niedożywionemu, jak ma oszukiwać głód, choremu na raka, że ma się cieszyć, bo ładne słońce świeci. Nic, kompletnie nic to nie zmieni.

      Nie mamy bezrobocia na poziomie bezrobocia naturalnego, gdy nie pracują tylko ci, którzy nie chcą (bo wolą np. opiekować się dziećmi, żyć z oszczędności lub poczynionych inwestycji). Praca jest u nas wartością czasami samą w sobie. Niepracujący czują się wykluczeni społecznie, odrzuceni, nie mają bezpieczeństwa socjalnego.

      I niech sobie niedouczony HR-owiec powtarza formułki, które przeczytał "gdzieś na sieci", w baaardzo mądrym portalu, o niestresowaniu się pracą. Komuś, komu utrata owej pracy grozi, będą one zwyczajnie niepotrzebne. A komu grozi? Większości społeczeństwa. Czy to praca wymagająca dużych czy małych kwalifikacji, dużego czy małego doświadczenia - nie ma różnicy. Tylko jednostki mogą być pewne tego, że zawsze zatrudnienie znajdą.


      I między bajki należy włożyć stwierdzenie, że najlepsi sobie poradzą. W firmach nie są potrzebni najlepsi. Są po prostu potrzebni dobrzy, albo wystarczająco dobrzy.  A tych jest cała masa. Dużo więcej niż stanowisk do obsadzenia
      I jak przy takiej niepewności brać kredyt na mieszkanie, decydować się na dziecko? Co z tego, że na dochody nie można narzekać, jak mogą skończyć się w każdej chwili.

      Obciążenia jakie ponoszą pracodawcy w związku z zatrudnianiem są bardzo wysokie, urzędy pracy nie zajmują się tak naprawdę pomocą w szukaniu pracy tylko wypłatami zasiłków, programy uczelni średnich i wyższych nie są dostosowane do potrzeb rynku pracy.
      Jeżeli to się nie zmieni, nie mamy co liczyć na lepszą sytuację na rynku, na mniejsze bezrobocie.

      I chyba naprawdę pozostaje tylko się nie stresować. Bo i tak nic to nie zmieni.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wujek Dobra Rada z bożej łaski czyli "nie stresuj się pracą"”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 grudnia 2014 18:12
  • poniedziałek, 01 grudnia 2014
    • Późnojesieny letarg

      Nastał czas letargu i zapadania w zimowy sen. Coraz krótsze dni, coraz dłuższe noce, coraz zimniej. Nic tylko zaszyć się w domu pod kołdrą, z ciepłą herbatą z sokiem alb o grzanym winem.
      Ponure ciemne poranki sprawiają, że łóżko przyciąga jak magnes. Nie ma do czego wstawać, przecież rano jeszcze trwa noc. Sklepy już bez żenady wywieszają świąteczne dekoracje, przypominając, że czas pomyśleć o prezentach. A w głowie pustka.

      Wybory wygrali "ci co zawsze" więc widmo 16 progów zwalniających zamiast 8 staje się bardziej realne. Chociaż biorąc pod uwagę frekwencję, tradycyjnie już niską, trzeba by powiedzieć, że wybory przegraliśmy my, jako społeczeństwo, po prostu na nie nie idąc.

      Trzeba przełamać ten letarg i zacząć organizować wyjazd Sylwestrowy, w obliczu niepewności zawodowej, możliwe że ostatni wyjazd na wiele miesięcy. Tym bardziej więc trzeba wymyślić coś niebanalnego. I w miarę możliwości nie oskubującego nas ze wszystkich oszczędności.

      No więc przełamuję ten letarg i czytam o miastach europejskich. I zapisuje się do trenera, bo po wypadku - wstyd się przyznać - przestałam ćwiczyć, a tylko łaziłam czasami na orbiteku i bieżni.

      Z czternastu rzeczy zaplanowanych na weekend udało się zrobić dwie. Tradycyjnie można by zrzucić na brak czasu, na inne rzeczy które i tak musisz wykonać, na to i na tamto. Ale letarg przychodzi z pomocą. Ale głupio tak powiedzieć, że niby ten letarg, niby się nie chce, a potem masz wrażenie, że cały weekend coś robiłaś i jesteś zmęczona, choć już nie wiesz po czym.

      Może więc klonowanie?
      Wyobraźcie sobie, że ktoś za was załatwia tę masę rzeczy, którą macie zaplanowane, ktoś inny prasuje, ktoś wymienia opony, ktoś robi sobie badania. A wy siedzicie spokojnie w domu, z ciepłą herbatką, z kocykiem. I powoli, ociężale, spokojnie zapadacie w sen zimowy.
      Dobranoc :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hej_placzolina
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 grudnia 2014 22:45

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny